tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Przegrywajmy towarzysko, wygrywajmy o punkty

Niespotykana w żadnym innym kraju na świecie siła siatkówki sprawia, że na towarzyskie mecze reprezentacji Polski potrafi przyjść prawie 10 tysięcy widzów. Ale mimo licznej widowni, wspaniałej oprawy i telewizyjnych transmisji są to wciąż tylko i wyłącznie mecze kontrolne. I nie ma co wyciągać z nich zbyt daleko idących wniosków.

Przegrywajmy towarzysko, wygrywajmy o punkty

Niespotykana w żadnym innym kraju na świecie siła siatkówki sprawia, że na towarzyskie mecze reprezentacji Polski potrafi przyjść prawie 10 tysięcy widzów. Ale mimo licznej widowni, wspaniałej oprawy i telewizyjnych transmisji są to wciąż tylko i wyłącznie mecze kontrolne. I nie ma co wyciągać z nich zbyt daleko idących wniosków.
(fot. PAP/Jacek Bednarczyk)

Zakończony w Krakowie Memoriał Huberta Jerzego Wagnera był dla naszej kadry elementem przygotowań do turnieju kwalifikacji olimpijskich w Tokio. Naturalnie, postać patrona imprezy dodaje jej rangi i sprawia, że nieco inaczej odbieramy rezultaty rozegranych podczas niej spotkań.

Czy jednak faktycznie jest dla nas ważne, które miejsce zajęła kadra Stephane'a Antigi? Czy jest istotne, dlaczego przegrała z Bułgarią czy też z Serbią? Ważne, w moim odczuciu, jest tylko jedno: jak zaprezentuje się na przełomie maja i czerwca w stolicy Japonii. Jestem przekonany, że na tyle dobrze, aby wywalczyć bilety do Rio.

Kibice reprezentacji Polski (fot. PAP/Jacek Bednarczyk) Przekonani są o tym także nasi reprezentanci. Ich wypowiedzi są niemal identyczne: zachowajmy spokój, te wyniki o niczym nie świadczą, bo graliśmy tuż po ciężkich przygotowaniach, w Tokio będzie zupełnie inaczej itd. Są przy tym oczywiście świadomi błędów, jakie popełnili w trzech ostatnich meczach, ale też wiedzą co robić, aby ich w Japonii uniknąć.

Dla naszych siatkarzy taki turniej to nie pierwszyzna, z niejednym wyzwaniem, czasem znacznie większym, musieli się już zmierzyć. W Berlinie zostali postawieni pod ścianą (czy też – nomen omen – murem) i tak trudniej sytuacji, jak w meczu o trzecie miejsce z Niemcami, raczej już przeżywać nie będą. Skoro wyszli z niej obronną ręką, to... the sky is the limit.

Biało-czerwoni są już w drodze do Tokio, gdzie ich rywalami będą kolejno: Kanadyjczycy, Francuzi, Japończycy, Chińczycy, reprezentanci Wenezueli, Iranu oraz Australii. Awans zapewni im miejsce na podium, a nawet czwarta lokata, jeżeli wyżej uplasuje się co najmniej jedna drużyna z Azji i Oceanii.

Scenariusza, że mistrzowie świata nie wywalczą olimpijskiej kwalifikacji, nie ma nawet co rozpatrywać. Byłaby to spektakularna klęska, istne trzęsienie ziemi dla tej dyscypliny w naszym kraju. Na szczęście nie ma przesłanek, aby taki scenariusz, najczarniejszy z czarnych, się spełnił. Bo możemy sobie przegrywać towarzysko z Bułgarią czy Serbią, ale jak przyjdzie do walki o punkty, wyjątkowo ważne punkty, będziemy wygrywać.

najnowsze opinie

Jerzy Chromik Piłka w mrowisku. Platoński problem

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post