tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Liga wkracza w decydującą fazę. "Michał Probierz jest jak Jose Mourinho"

Przed 30. kolejką Ekstraklasy dzieje się sporo. Rezygnację ogłosił trener Ruchu Chorzów, Waldemar Fornalik. Natomiast szkoleniowiec Jagiellonii, Michał Probierz co chwilę dolewa oliwy do ognia, krytykując władze ligi. Eksperci są zgodni. – On jest jak Mourinho, stosuje grę medialną i może na tym zyskać – mówią.
Michał Probierz uwielbia wzbudzać kontrowersje (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

APLIKACJA TVP SPORT – JAK POBRAĆ?

– Największa batalia będzie toczyć się o miejsca w pierwszej ósemce?

Radosław Majdan:
– Z całym szacunkiem dla Zagłębia Lubin, ale będą mieć bardzo trudną sytuację. Korona Kielce to bardzo nieprzyjemny rywal, pozbierali się i wyglądają znakomicie. Termalica Bruk-Bet Nieciecza wyjdzie poza górną połowę tabeli, a jej miejsce zajmie Wisła Płock.

Maciej Murawski: – Najlepsze karty mają Korona Kielce i Pogoń Szczecin. To one moim zdaniem obsadzą dwa z trzech miejsc w pierwszej ósemce.

Bogusław Kaczmarek: – Skutki reformy i Ekstraklasa są bardzo nieprzewidywalne. Zgadzam się w stu procentach ze Zbigniewem Bońkiem – mamy tak słabą ligę, że 23. miejsce w rankingu mówi wszystko.

Andrzej Niedzielan: – Zdecydowanie, ale nie podejmę się wskazania faworytów. Ta formuła rozgrywek jest bardzo krzywdząca, wystarczy jedne słabszy dzień kilku zawodników i lądujesz w dolnej części tabeli, musisz bić się o utrzymanie.

Mistrzostwo Jagiellonii mogłoby być potężnym ciosem dla Legii (fot. PAP) – Pierwszym krytykiem projektu "ESA37" jest Michał Probierz. Jego zachowanie jest zrozumiałe czy irytujące?

Kaczmarek: – Myślę, że on to wszystko mówi, bo jest trochę jak Jose Mourinho. Robi show, jednocześnie zdejmując presję ze swoich zawodników.

Niedzielan: – Cały Michał! Rzeczywiście uwielbia skupiać na sobie uwagę, podgrzewać atmosferę, a przy okazji trzeba mu oddać, że uczynił to z dużą inteligencją. Zdejmuje presję z Jagi. Bardzo mi się podoba, że on zawsze głośno mówi, co myśli. Wielu trenerów ma złe zdanie o formie rozgrywek, ale siedzą cicho, bo wolą mieć pracę...

Majdan: – Nie krytykujmy kogoś za odwagę. Cieszmy się, bo z Michałem nie ma nudy. Nigdy nie był potulny, niech pokazuje charakter. Liga na tym korzysta.

– Czy Jagiellonię stać na mistrzostwo?

Kaczmarek: – Jeśli Piast Gliwice był drugi, to czemu oni mieliby nie wygrać Ekstraklasy? Pogratulowałbym im, a nie patrzył na finanse i fakt, że zaraz po sezonie zacznie się sprzedawanie piłkarzy. Lepiej przeżyć w 14 niż umrzeć w 15. Kiedyś spytałem Zbigniewa Drzymałę, dokąd zmierza. Tak jak Piast kupował zagranicznych zawodników. Zrobił szybko sukces. W Gliwicach mają teraz kłopoty finansowe. Drzymała, gdy przytrafił się gorszy moment jego firmy, sprzedał klub piłkarski. Nie było nadziei, by coś uratować, bo nie zadbał o fundamenty. Dlatego, jeśli Jaga sprzedaje graczy i inwestuje, należy ją za takie działania chwalić.

Majdan: – Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało mi się, że nie dadzą rady wygrać ligi. Grupa pościgowa była naprawdę silna, Lech Poznań osiągnął bardzo wysoką formę. Teraz patrzę na Jagiellonię i widzę bardzo dużo ochoty do wygrywania. Mogą namieszać.

Murawski: – Probierz rozegrał sprawę fantastycznie, gratulował mistrzostwa wszystkim trzem konkurentom. To było coś w rodzaju klątwy. Natychmiast wkradało się rozprężenie, co skutkowało słabszymi wynikami. Jego gra medialna jest wybitna. Zbudował coś ciekawego i ma ogromną szansę zdobyć tytuł.

– Taka drużyna na pierwszym miejscu to pstryczek w nos dla klubów o wiele bogatszych jak Lech, Lechia i Legia?

Kaczmarek: – Na pewno, ale taki jest urok piłki. Leicester City miało trzech wybitnych piłkarzy i zdobyło mistrzostwo w dużo poważniejszej lidze.

Majdan: – Niewątpliwie, to będzie silny pstryczek. Ciekaw jestem ruchów Legii na rynku transferowym. Nikt nie wie, czy zainwestują, by odebrać tytuł. A może brak walki o Ligę Mistrzów będzie ich kosztować zbyt wiele?

Murawski: – A ja bym nie mówił o pstryczku, tylko o nadziei. Jagiellonia pokazuje, że mając pomysł i ufając odpowiedniej osobie, da się osiągnąć sukces. Nie do wszystkiego potrzeba ogromnych pieniędzy. Czasami warto popracować.

Niedzielan: – Jeszcze raz chwała Probierzowi. Zbudował kolektyw, jego chłopcy nie odstają sportowo od Legii czy Lecha, a przecież robiono to za kilkakrotnie mniejsze pieniądze. Poza tym, Michał wrzucił im gorącego kartofla. Pogratulował tytułu Legii. Domyślam się, że jak w Białymstoku utrzymają lidera do końca sezonu, to przy Łazienkowskiej będzie nerwowo.

Fornalik był w ostatnich latach gwarancją stabilności Ruchu (fot. PAP) – Przed 30. kolejką spokój zachowują w Lubinie i na razie Piotra Stokowca zwalniać nie chcą. Czy to słuszna decyzja?

Niedzielan: – Wreszcie widać pozytywny trend. Coraz więcej polskich klubów chce ufać trenerom, stawia na pracę długofalową. Do tej pory było tak, że po trzech porażkach z rzędu szkoleniowiec mógł się czuć zagrożony, po piątej już dawno miał w rękach wypowiedzenie.

Kaczmarek: – Też mi się to podoba. Znam Piotrka, jest bardzo zdolny i stał się zakładnikiem własnych wyników. Naprawdę mocno bym się zdziwił, gdyby ulegli presji. Nie można położyć na ołtarzu ofiary z kogoś, kto ostatnimi czasy odnosił sukcesy w tym klubie. Jeśli ktoś chce zwalniać trenerów, mam propozycję: niech zwolni najpierw siebie.

Majdan: – Stokowiec ma wizję, odnosił sukcesy, więc bez sensu byłoby go zwalniać. Spokój i zostawienie go jest pozytywnym sygnałem dla zespołu. Nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której piłkarze na finiszu ligi odczuwają niepewność. To byłby strzał w kolano.

Murawski: – Nie podoba mi się, kiedy Stokowiec mówi o wprowadzaniu młodzieży jako argumencie na słabsze wyniki. Żeby bronić zespołu w ten sposób, trzeba najpierw dać pograć kilku juniorom. Mimo tego uważam, że pozostawienie go na stanowisku byłoby najrozsądniejsze. To dobry trener, potwierdził swoją klasę rok czy dwa lata temu.

– Do zmiany na pewno dojdzie w Ruchu Chorzów. Odejście Waldemara Fornalika oznacza poważne kłopoty dla Niebieskich?

Kaczmarek:
– Trzeba postawić mu pomnik martyrologii trenerskiej. Oczywiście nie skreślałbym Krzysztofa Warzychy. W Chorzowie, tak jak Fornalik, jest legendą. Powiedziałbym nawet, że trzy razy większą. Nie wiem jednak, czy Warzycha ma świadomość, dokąd idzie. Zawodnicy protestują, szkoleniowiec ma dość, a określenie, jakim cudem i na jakich zasadach ten organizm jeszcze nie umarł, wydaje się niemożliwe. Ile pożyczek udzieli jeszcze miasto?

Niedzielan: – Przecież to się ciągnie już kilkanaście lat. Zdarzało się, że nie było pieniędzy przez pół roku. Przeżyłem to, pamiętam jak wyglądała trudna codzienność. Chłopcy wyjdą na boisko skoncentrowani. Muszą walczyć, żeby mieć choć cień szansy na otrzymanie pieniędzy. Niestety, podczas treningów bywa niewesoło. Nie każdy zarobił wcześniej sporo. Część piłkarzy zastanawia się, co włożyć do garnka...

Majdan: – Nie zgodzę się co do koncentracji. Problemy są gdzieś z boku, ale odejście trenera oznacza totalny chaos, uczucie tymczasowości. Chłopakom będzie teraz jeszcze trudniej.

Murawski: – W Chorzowie od lat było źle, ale Fornalik dawał gwarancję stabilności. Jego praca powodowała, że dało się wierzyć, że jeszcze będzie dobrze. Bez niego wszystko wygląda na kompletną katastrofę. Nie potrafię sobie wyobrazić Ruchu bez tego szkoleniowca.

podobne informacje

Jagiellonia – Pogoń 1:0. Ważny krok Jagi

Dwa kluby mogą nie dostać licencji. Wzorowa Jagiellonia

Blaski i cienie rundy zasadniczej Lotto Ekstraklasy

Probierz: przykre, że pomaga się Legii