tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Borussia jak za najlepszych czasów. Zdetronizuje Bayern?

Tak efektownego startu sezonu Borussia Dortmund nie zanotowała jeszcze nigdy. Nic więc dziwnego, że apetyty kibiców z miejsca zostały rozbudzone do granic możliwości. Zwłaszcza, że jednocześnie z wieloma problemami boryka się główny faworyt do zdobycia tytułu mistrzowskiego – Bayern Monachium.
Pierre-Emerick Aubameyang i Jerome Boateng (fot. Getty Images)

"Real mnie nie chce". "Auba" o przyczynach pozostania w BVB

66. minuta sobotniego starcia z Moenchengladbach. Niepilnowany w polu karnym gospodarzy Lars Stindl strzela gola, choć nikt nie ma wątpliwości, że jest to bramka co najwyżej honorowa. Dortmundczycy wciąż prowadzą bowiem 5:1, a ich przewagi nie kwestionuje nawet trafienie 29-latka. Mimo tego reakcja zawodników i sztabu szkoleniowego jest znamienna. Panuje wściekłość, ogromne niezadowolenie. Obrońcy wzajemnie się strofują, Peter Bosz marszczy czoło i manifestuje swój gniew. Zupełnie jakby Borussia dała sobie wyrwać punkty w ostatnich sekundach meczu. A w istocie straciła przecież dopiero pierwszego gola w tym sezonie. W szóstym meczu ligowym...

Peter Bosz (fot.Getty Images) BVB notuje piorunująco efektowny start sezonu. Jak dotychczas drużyna z Signal-Iduna Park strzeliła aż 19 goli, co daje oszałamiającą średnią 3,2 zdobytej bramki na mecz. Straciła tylko jedną – właśnie w sobotę. Zawodnicy holenderskiego szkoleniowca mogą więc zapomnieć o wyrównaniu rekordu VfB Stuttgart, który w sezonie 2003/04 aż do dziewiątej kolejki utrzymywał czyste konto, ale są za to liderem stawki i mają świetne perspektywy na najbliższe tygodnie.

Tak składnie i efektownie grającą w ofensywie drużynę, kibice z Dortmundu widywali w ostatnich latach tylko wtedy, gdy zawodnicy osiągali apogeum formy najpierw pod wodzą Juergena Kloppa, a potem Thomasa Tuchela. Nikt jednak nie spodziewał się, że Peter Bosz zdoła tak szybko poukładać zespół po swojemu i już od pierwszej kolejki uda się zaadaptować piłkarzy do nowego stylu. Zwłaszcza, że jeszcze w sierpniu Roman Buerki, bramkarz BVB, narzekał w mediach na tempo w jakim nowy szkoleniowiec chce odmienić zespół. – Wątpię, by każdy z nas zaczął grać tak, jak chce trener, już na samym początku sezonu – żalił się wówczas w mediach.

Szybko jednak okazało się, że agresywny pressing, wysoka intensywność i perfekcyjna organizacja w tyłach to jest to, co dortmundczykom wychodzi najlepiej. Grają niezwykle szybko, "lekko", stwarzają sobie wiele sytuacji strzeleckich i rzadko kiedy pudłują. Po niemrawym początku sezonu rozkręcił się ściągnięty z Freiburga Maximilan Philipp. Świetnym transferem okazało się pozyskanie Andrija Jarmołenki. Kolejny rok z rzędu klasę światową pokazuje Pierre-Emerick Aubameyang, a Peter Bosz przywrócił do życia dwójkę, która decydowała o sile BVB na początku dekady. Nuri Sahin dyryguje bowiem drugą linią, a Mario Goetze powoli, z meczu na mecz, zaczyna przypominać sobie czasy, gdy był niekwestionowaną gwiazdą zespołu i drużyny narodowej.

Sokratis jest szefem obrony BVB (fot. Getty Images) Nie dziwi więc, że na Signal-Iduna Park nikt już nie tęskni za Ousmane Dembele, który pozwolił zarobić klubowi ogromne pieniądze. Szybko bowiem udało zastąpić się Francuza, a zespół nie tyle nie stracił latem na sile ofensywy, co jeszcze zyskał.

Pierwsze mecze sezonu rozbudziły apetyty kibiców, którzy marzą o tym, by Borussia – po czterech latach panowania Bayernu – odzyskała mistrzostwo kraju. Nadzieje na sukces są o tyle bardziej intensywne, że monachijczycy mają swoje problemy, zarówno na boisku, jak i poza nim. W piątek sensacyjnie zremisowali u siebie 2:2 z VfL Wolfsburg, a o kłopotach w szatni mówi się już od dawna. Być może więc jest to sezon w którym hegemonia Bawarczyków zostanie złamana...

Borussia Dortmund szkoliła dzieci w Kamionkach
Piszczek: co po Borussii? Na pewno nie wyjazd do Chin

podobne informacje

Problemy Aubameyanga. Opuści Borussię już w styczniu?

Zachwiane proporcje. Schalke kroczy drogą Borussii Dortmund

Sensacyjny następca Bosza? Ottmar Hitzfeld zabrał głos

Powrót Piszczka coraz bliżej. Obrońca zaczął biegać