tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Chińska ambicja i amerykański luz – nowy piłkarski świat

Piłka nożna od zawsze kojarzy się z Europą i Ameryką Południową, ale na futbolowej mapie coraz mocniej zarysowują się inne kraje – Chiny i Stany Zjednoczone. Światowe mocarstwa aspirują, aby osiągnąć taki status także w tym sporcie.
(fot. Getty Images)

Igrzyska w Pjongczangu. Oto reprezentacja TVP

Wielkie ambicje Chińczyków

Chinese Super League powstała niedawno, w 2004 roku. Naprawdę głośno zrobiło się o niej w ostatnich latach. W Państwie Środka chcą stworzyć futbolową potęgę w oparciu o mocną ligę krajową. Tyle że sformowanie mocnych rozgrywek na ugruntowanym, piłkarskim rynku nie jest proste – bez sporych nakładów finansowych nie da się tego zrealizować.

Nie dziwi, że o lidze chińskiej jak na razie najgłośniej jest w związku z wydawanymi przez tamtejsze klubami pieniędzmi. Na razie finanse przyciągają materiał drugiej kategorii – piłkarzy niespełnionych w Europie, ale z roku na rok "waga" nazwisk rośnie.

Chińczycy są w stanie przebić oferty największych klubów ze Starego Kontynentu. Carlos Tevez znany z występów w Manchesterze United, City czy Juventusie, przeszedł do Szanghaju, aby zarabiać… funta na minutę, ogółem zaś 38 milionów dolarów rocznie. Większą gażą może się obecnie poszczycić tylko Lionel Messi, który zarabia 50 milionów euro rocznie.

Cedric Bakambu (fot. Getty Images) Mniej znani także nie narzekają – Cedric Bakambu, były zawodnik Villarrealu będzie zarabiać w Beijing Guoang 18 milionów euro rocznie (do Chin przeniósł się w styczniu) Na podobne zarobki w Europie nie mógłby liczyć… nigdy. Dlatego mimo 26 lat na karku i gry w Primera Division, dał się skusić "ofertą nie do odrzucenia".

Motywy, dla których zawodnicy decydują się na przenosiny, tłumaczył w wywiadzie dla "The Guardian" Oscar – były zawodnik Chelsea. – Każdy piłkarz, wszyscy, którzy pracują, chcą zarabiać pieniądze, aby wspomagać rodziny. Pochodzę z biednej warstwy społecznej w Brazylii. Nie mieliśmy niczego. Przyszedłem tutaj zarabiać – mówił.

Gdy prowadziłem rozmowy z Szanghajem, kontaktowały się ze mną duże kluby z Europy. Było wśród nich między innymi Atletico Madryt, do którego prawie trafiłem – wyznał. Widzimy – nawet zespół walczący o mistrzostwo Hiszpanii nie mógł się wygrał z chińskim kapitałem. Oscar podkreślił jednak, że w przyszłości chce wrócić do Europy, aby grać na najwyższym poziomie.

Poziom rozgrywek jest coraz wyższy. Zawodnicy, którzy trafiają do Państwa Środka nie są słabi – na ogół to piłkarze dobrej kategorii, sprawdzeni w zagranicznych ligach, jeszcze przed trzydziestką. Przykład Teveza stanowi wyjątek. Zresztą transfery odwrotne, z Chin do Europy, potrafią być udane, o czym przekonała się ostatnio Barcelona, ściągając Paulinho.

David Villa (fot. Getty Images) Amerykański luz

Major League Soccer powstała w 1996 roku, niedługo po mistrzostwach światach zorganizowanych za Atlantykiem. Rozgrywki rozwijają się dynamicznie, ale postawiono na zupełnie inną drogę niż chińska.

W USA postawiono na rodzimych graczy i spokojny rozwój rozgrywek. Z czasem MLS stała się dogodnym kierunkiem dla doświadczonych piłkarzy z europejskich lig. Trafia tam wielu byłych zawodników światowej czołówki. Za przykład mogą posłużyć Kaka, Thierry Henry, Didier Drogba czy David Villa.

Poziom rozgrywek w Stanach jest podobny jak w Chinach. Gra się wolniej niż w Europie, a zawodnicy po trzydziestce nadal mogą błyszczeć, pokazywać się z dobrej strony i przyciągać kibiców na trybuny. Miejsce znajdują tam również mniej znani na świecie piłkarze jak Nemanja Nikolić, zaś wyjazd do USA nie oznacza piłkarskiej banicji – mimo sporej konkurencji David Villa został ostatnio powołany do reprezentacji Hiszpanii.

W Stanach Zjednoczonych rośnie odsetek imigrantów z krajów latynoamerykańskich, głównie Meksyku, a to przekłada się na popularność piłki nożnej. Coraz więcej ludzi uprawia i ogląda ten sport. Soccer nadal nie może konkurować z futbolem amerykańskim czy koszykówką, ale różnica między nimi stale się zmniejsza.

David Beckham (fot. Getty Images) Dlaczego najwięksi wolą USA?

W Stanach Zjednoczonych doświadczeni zawodnicy znajdują mniejsze pieniądze, ale większy spokój. Choć popularność piłki rośnie, to mogą czuć się swobodnie i nie martwić o swoją prywatność. Nawet David Beckham, który przez kilka lat występował w Los Angeles Galaxy, za Atlantykiem mógł odetchnąć.

W Chinach zarabia się więcej, ale trzeba liczyć się z szaleństwem kibiców, tym bardziej że kluby funkcjonują w największych miastach – aglomeracja Szanghaju na przykład liczy ponad 30 milionów ludzi. O spokój jest naprawdę trudno.

W Stanach Zjednoczonych żyje się wygodniej, a dla piłkarzy, którzy zdążyli dorobić się w czasie kariery, zarobienie kolejnych milionów nie jest wystarczającym argumentem, aby przenosić się do Super League.

W USA projekt piłkarski rozwija David Beckham. Anglik tworzy w Miami klub, który ma występować w MLS. Chce, aby w jego zespole w przyszłości zagrał… Cristiano Ronaldo i całkiem możliwe, że uda mu się zrealizować ten plan. O przenosinach za Atlantyk myśli także Robert Lewandowski. – Myślimy o Los Angeles – wyznała żona piłkarza. Tego nie może im zapewnić komunistyczne państwo chińskie z centralnym systemem sterowania.

najpopularniejsze

Marek Koźmiński: jeżeli Bednarek będzie grał, wsiądzie do samolotu na MŚ

Pogrom w finale Pucharu Króla. Piękne pożegnanie Iniesty

Magiczny Giroud dał Chelsea finał Pucharu Anglii. Duży błąd Bednarka

Orły Engela znów razem. Zagrali dla Kryszałowicza

Radosław Cierzniak: czułem, że bramka w końcu padnie