tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Pekin 2022: nowe konkurencje olimpijskie. Kto może liczyć na medale olimpijskie?

Siedem nowych konkurencji zobaczymy na zimowych igrzyskach w Pekinie. Do rodziny olimpijskiej, zgodnie z trendami ostatnich lat, trafiły te, które pozwalają współzawodniczyć kobietom i mężczyznom. W drużynach mieszanych rywalizować będą łyżwiarze, skoczkowie, snowboardziści oraz specjaliści od narciarstwa dowolnego.
Dodatkowe konkurencje na igrzyskach olimpijskich w Pekinie szansą dla kobiet
Od lewej: Kamil Stoch i Kinga Rajda (fot. Getty Images/PAP)

Tokio 2020: stadion olimpijski gotowy w 2019 roku

Na igrzyska w Pekinie zaplanowano 51 konkurencji męskich, 46 kobiecych oraz 12 mieszanych. Organizatorzy od lat starają się wprowadzić jak największą uniwersalność i różnorodność – liczba kobiet uczestniczących w zawodach stale wzrasta. Przewiduje się, że podczas igrzysk w 2022 panie będą stanowić 45 proc. wszystkich uczestników. Nowe konkurencje będą z pewnością korzystne dla sportowych parytetów. Jakie kraje zyskają najbardziej i czy będzie wśród nich Polska?

SKOKI NARCIARSKIE – DRUŻYNY MIESZANE

Konkursu drużyn mieszanych polscy skoczkowie nie będą mogli traktować jako szans medalowych. O ile męska kadra od lat należy do światowej czołówki, o tyle kobieca reprezentacja wyraźnie odstaje od najlepszych. Największa nadzieja – Kinga Rajda – ostatni punkt Pucharu Świata wywalczyła w sezonie 2015/2016. Od tego czasu wysokie miejsca zajmuje jedynie podczas zawodów z cyklu FIS Cup. Trzeba jednak pamiętać, że ma dopiero 18 lat i wciąż szanse na dobre wyniki w przyszłości. Nie można wykluczyć, że jej forma eksploduje przed igrzyskami w Pekinie.

Jak pokazują mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, najwięcej mogą zyskać Niemcy. Od czasu wprowadzenia tej konkurencji – po raz pierwszy pojawiła się w MŚ 2013 w Val di Fiemme – nie schodzą z podium. Mają w składzie mistrzynię olimpijską z Soczi – Carinę Vogt, wicemistrzynię z Pjongczangu – Katharinę Althaus oraz znakomitą męską kadrę (Andreas Wellinger zdobył na igrzyskach indywidualnie złoto i srebro, a drużyna przegrała tylko z Norwegią). Z pewnością będą faworytami do złotego medalu w Pekinie.

Sporo zyskać może także reprezentacja Japonii. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety prezentują wyrównany, dobry poziom. Mocna w tej konkurencji będzie również Austria, a do podium może aspirować Słowenia. Do walki spróbuje się włączyć także Norwegia, o ile znajdzie się skoczkini prezentująca poziom zbliżony do Maren Lundby (aktualna mistrzyni olimpijska i zdobywczyni Kryształowej Kuli).

Sztafeta short tracku podczas igrzysk w Pjongczangu (fot. Getty Images)

SHORT TRACK – SZTAFETY MIESZANE

Konkurencja nie była rozgrywana w ostatnich latach na poziomie seniorskim. Polskich kibiców może jednak napawać optymizmem, bo mamy dobre wspomnienia. Podczas EYOF (Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy) w 2013 i 2017 roku biało-czerwoni zdobywali w tej konkurencji medale.

Z drużyn, które startowały wtedy w EYOF, do obecnej reprezentacji przebiły się tylko kobiety. Mimo to nowa konkurencja wydaje się być lekiem na słabo funkcjonujący zespół, w którym często brakowało zgrania na lodzie. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn bolączką było jedno lub dwa słabsze ogniwa. Teraz w składzie: Natalia Maliszewska, Patrycja Maliszewska, Bartosz Konopko i Rafał Anikiej (ew. Magdalena Warakomska, Szymon Wilczyk) Polacy będą mogli walczyć o znacznie lepsze wyniki.

Nie oznacza to jednak, że uda się włączyć do rywalizacji o olimpijskie złoto. W tej konkurencji dominować powinni raczej Chińczycy i Koreańczycy, mający niezwykle silne kadry zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Obecna siła polskiej kadry daje możliwość skutecznej rywalizacji z Holendrami, Kanadyjczykami, Rosjanami czy Węgrami. Olimpijskie medale wydają się poza zasięgiem reprezentacji Włoch, Francji, Łotwy i Kazachstanu, w których wyraźnie dominuje jedna płeć. Prawdziwy potencjał drużyny będziemy mogli zobaczyć już w przyszłym sezonie. Międzynarodowa Federacja Łyżwiarska (ISU) postanowiła włączyć nową konkurencję do kalendarza Pucharu Świata.

Brenna Huckaby (fot. Getty Images)

SNOWBOARD CROSS – DRUŻYNY MIESZANE

Zawody mieszane będą niezwykle emocjonującą i wyrównaną konkurencją. Do tej pory "drużynówka" była rozgrywana w Pucharze Świata z podziałem na płeć. Zawody mieszane do oficjalnego kalendarza wprowadzone zostaną dopiero od przyszłego sezonu i będziemy mogli wówczas realnie ocenić, która z reprezentacji może być najsilniejsza na igrzyskach w Pekinie.

W ubiegłych latach najczęściej na podium stawały Francuzki, Kanadyjki i Włoszki. Wśród mężczyzn o zwycięstwa rywalizowali ze sobą Austriacy, Kanadyjczycy, Amerykanie, Włosi i Hiszpanie, a do czołówki aspirują również Francuzi. Niestety, w rywalizacji brakuje Polski i w trakcie czterech lat prawdopodobnie nie będzie w stanie stworzyć reprezentacji. Szczególnie, że na kolejne igrzyska raczej nie pojedzie już najbardziej znany crossowiec w kraju – Mateusz Ligocki. Podczas IO w Pekinie będzie miał… 39 lat. Jedyna reprezentantka jeżdżąca obecnie na światowym poziomie – Zuzanna Smykała – w pojedynkę nie zapewni drużynie kwalifikacji.

Hanna Huskova (fot. Getty Images)

NARCIARSTWO DOWOLNE – SKOKI AKROBATYCZNE (DRUŻYNY MIESZANE)

W tej konkurencji zdecydowanie dominują reprezentanci krajów Europy wschodniej, Ameryki Północnej oraz Australii. Jednocześnie nie możemy mieć jakichkolwiek nadziei na medal biało-czerwonych. Dotychczas jedyną "drużynówkę" mieszaną w Pucharze Świata rozegrano podczas ubiegłorocznych zawodów w pekińskim Secret Garden. Triumfowali Chińczycy przed Australią i Rosją. Poza podium niespodziewanie znalazła się Białoruś.

Wydaje się, że to właśnie te cztery reprezentacje będą najpoważniejszymi faworytami do olimpijskich medali w Pekinie. Do walki o medale mogą dołączyć również Amerykanie i Kanadyjczycy. Oba kraje będą w stanie wystawić zdecydowanie bardziej wyrównaną kadrę, niż Australijczycy, o których poziomie stanowić będzie głównie męska część zespołu.

Aimee Davey (fot. Getty Images)

BOBSLEJE – JEDYNKI KOBIET

Dotychczas rozgrywane były jedynie zawody "dwójek" i "czwórek" wśród mężczyzn oraz "dwójek" kobiet. Jeszcze niedawno wydawało się, że jeśli któraś z konkurencji tej dyscypliny zostanie dodana do rodziny olimpijskiej, będą to "czwórki" kobiet. Za tym rozwiązaniem na początku roku opowiadał się rządzący IBSF (Międzynarodowa Federacja Bobsleju i Skeletonu) Ivo Ferriani.

Ostatecznie zwyciężył jednak pomysł dołączenia kobiecych jedynek. Zadecydował argument, że jest to konkurencja tańsza od "czwórek". Jest zatem szansa, że zaangażuje się w nią większa liczba krajów. Wiele wskazuje jednak na to, że nikt nie będzie w stanie złamać niemiecko-austriackiej dominacji. Chyba, że zrobi to któraś z młodych Brytyjek, które świetnie zaprezentowały się w tej konkurencji dwa lata temu na Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich (YOG).

Lisa Zimmermann (fot. Getty Images)

NARCIARSTWO DOWOLNE – BIG AIR KOBIET I MĘŻCZYZN

Jest to bardzo młoda konkurencja. Pierwszy raz w Pucharze Świata pojawiła się w lutym 2016. Na zawodach w Bostonie triumfowali Vincent Gagnier (Kanada) i Lisa Zimmermann (Niemcy). Wówczas jednak nie zaliczała się ona do osobnej klasyfikacji, a do… slopstyle’u.

Zdecydowanie częściej tę konkurencję rozgrywano w kolejnych latach. Sukcesy odnosili głównie reprezentanci krajów skandynawskich. Wśród mężczyzn dominowali Norwegowie (z Birkiem Ruudem i Christianem Nummedalem na czele), Szwedzi (Henrik Harlaut, Hugo Burvall) i Szwajcarzy (Kai Mahler, Elias Ambuhl, Jonas Hunziker). Nadzieje związane mogą mieć także Brytyjczycy –James Woods wygrał zawody podczas ostatniej edycji X-Games w Aspen.

Wśród kobiet faworytkami do olimpijskich medali będą wspomniana Zimmermann oraz Silvia Bertagna (Włochy) i Emma Dahlstrom (Szwecja). Z dobrej strony powinni pokazać się także Szwajcarki i Francuzki. Zaskoczyć mogą zawodniczki z krajów, które niekoniecznie kojarzą się z narciarstwem dowolnym. Srebrny medal ostatnich X-Games wywalczyła reprezentująca Estonię Kelly Sildaru, z kolei trzecia w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata była Dominique Ohaco z… Chile.

Wśród kandydatów do dobrych wyników próżno szukać Polaków. Najlepszy w big air jest obecnie Szczepan Karpiel-Bułecka, który o igrzyskach myśli w perspektywie… pracy trenerskiej. – Włączenie big air do kolejnych igrzysk to dobra wiadomość, choć się jej nie spodziewaliśmy. Jeżeli chodzi o cele i nadzieje, to pytanie trzeba postawić PZN. Mam nadzieję, że zainteresowanie ze strony związku wzrośnie – szczególnie ze względu na utalentowaną młodzież. To 13-latkowie, którzy zasługują na wsparcie. Siebie widzę w roli trenera – mówi mistrz Polski.

Tristan Loy odmieni kadrę polskich panczenistów?
FIS chce chronić skoczków przed anoreksją. Polacy... skrócą narty
Skok na wiedzę. Adam Małysz z wyższym wykształceniem
Adam Małysz: te zmiany w nas uderzają

najpopularniejsze

Trudne początki Henry'ego. "Możliwa pierwsza trójka"

Puchar EHF: RK Gorenje Velenje – KPR Gwardia Opole (mecz)

Niesamowity karny w Rosji! Zdobył bramkę uderzeniem z... backflipa

Żewłakow: Lewandowski potrafi wytrzymać ogromny rygor profesjonalisty

Kowalewski: Lewandowski od zawsze mniej mówił, a więcej robił