tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Piotr Małachowski: wstąpiła we mnie nowa wola walki. Zachciało mi się chcieć [WYWIAD]

– Igrzyska olimpijskie w Tokio to moja meta i tam mam być przygotowany w 110 procentach. Chcę realnie powalczyć o medal – powiedział Piotr Małachowski dla SPORT.TVP.PL. 35-latek opowiedział nam również o zmianie trenera i pierwszym zgrupowaniu z Gerdem Kanterem w tej roli.
Piotr Małachowski: Gerd Kanter zwraca uwagę na moje braki [WIDEO]
Piotr Małachowski (fot. PAP)

Piotr Lisek: na igrzyskach olimpijskich w Tokio trzeba będzie skoczyć sześć metrów [WYWIAD]

Hubert Błaszczyk, SPORT.TVP.PL: – Nowy sezon, nowe cele i nowy trener. Czym ujął pana Gerd Kanter, że zdecydował się na zmianę szkoleniowca?
Piotr Małachowski: – Znamy się, parę razy trenowaliśmy razem w trakcie jego kariery, a przede wszystkim rywalizowaliśmy ze sobą. Za nami pierwsze zgrupowanie zapoznawcze. Chcieliśmy zobaczyć z Robertem Urbankiem, jak będzie wyglądać ta współpraca. Gerd zwracał uwagę na to, czego jest mi brak. Na pewno nie brakuje mi siły, technika jak na początek sezonu wygląda nie najgorzej. Są pewne drobne mankamenty. Dla mnie atutem Kantera jest to, że wie, jak przygotować doświadczonego zawodnika do głównej imprezy. On kończy w tym roku 40 lat, ja – 36.

– Jakie wnioski po pierwszym zgrupowaniu? Co się zmieniło?
– Jeśli chodzi o trening siłowy – niewiele. Jest więcej ćwiczeń. Przykładamy się do techniki, ale to nie jest nic nowego, bo z trenerem Witoldem Suskim było podobnie. Inne jest podejście do biegania, rozciągania i stretchingu, zarówno przed, jak i po zajęciach. To coś nowego. Rozgrzewka trwa godzinę na pełnym gazie. Kanter wprowadził dużo ćwiczeń na stabilizację. Pojawiło się sporo, w których nie dotykamy w ogóle dysku. Na tym będziemy się skupiać i przykładać do tego szczególną wagę.

– Pojawiły się inne bodźce. O to chyba w tej zmianie chodziło…
– Rozmawialiśmy z Gerdem i on nie chce zmieniać mi techniki. Jest na to za późno. Trzeba pamiętać, że zostały dwa lata do igrzysk olimpijskich. Całe przygotowania byłyby zaburzone. Mógłbym przestać w ogóle rzucać. Wstąpiła teraz we mnie nowa wola walki. Bardzo dobrze się z tym czuję. Zachciało mi się chcieć. Realnie myślę o stuprocentowym sportowym podejściu.

Eksperyment na wagę złota? Kanter trenerem Małachowskiego – Wiadomo, że miniony sezon nie był udany. W mistrzostwach Europy nie wszedł pan do finału. Kiedy została podjęta decyzja o zmianie trenera?
– Po zawodach kończących karierę Kantera w Estonii. Zaczęliśmy wtedy rozmawiać z Urbankiem i zastanawiać się nad tą kandydaturą. Wracając jednak do mistrzostw Europy… Byłem tam przygotowany, ale zbyt nonszalancko podszedłem do eliminacji. Myślałem, że rzucenie ponad 60 metrów nie będzie stanowiło żadnego problemu. W rzutach rozgrzewkowych mierzono mi około 66 metrów. Później pojawił się stres. To nie była wina mojego trenera, tylko ja do tego źle podszedłem.

– Ustaliliście już z trenerem szczegóły zgrupowań? Gdzie będziecie trenować najczęściej?
– Pierwsze zgrupowanie było w Tallinnie. W poniedziałek Gerd przylatuje do Polski i będziemy trenować w Spale. Później odpoczniemy przez dwa tygodnie. W kolejnych tygodniach zaplanowane są obozy w Republice Południowej Afryki i na Teneryfie. Możliwe, że ponownie pojawimy się w Estonii lub Polsce. To wszystko jest do doprecyzowania. Ustaliliśmy plan, a i tak najważniejsze, żeby było zdrowie. Kanterowi na tym najbardziej zależy, bo wtedy będziemy mogli wykonać ciężką pracę.

– W minionym sezonie ze zdrowiem było różnie. Udało się zaleczyć wszystkie urazy?
– Jest tylko delikatny ból biodra, nic poza tym. Mam lekkie zwapnienie na stawie biodrowym. Można je usunąć tylko zabiegami, a ja tego nie chcę. Wolę przykładać wagę do rozciągania i stabilizacji.

– Wielokrotnie podkreślał pan, że najważniejsza jest meta w Tokio. Jak traktuje pan najbliższy sezon?
– Jest to dla mnie bardzo ważny rok, bo będą nie tylko mistrzostwa świata w Dausze, ale też mistrzostwa świata wojskowych. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony, ale to przede wszystkim sprawdzian dla nowego trenera. Zobaczymy, jak zareaguję na zaaplikowany przez niego trening. Wyniki mogą być różne, bo mamy kilka miesięcy na poznanie siebie. Tokio to moja meta i tam mam być przygotowany w 110 procentach i realnie powalczyć o medal.

Od lewej: Piotr Małachowski, Robert Harting, Gerd Kanter (fot. Getty) – Czyli jeśli coś nie wyjdzie, to nie będzie nerwowych ruchów?
– Mnie interesują tylko igrzyska olimpijskie w Tokio. Po drodze są oczywiście ważne zawody. Z Berlina też chciałem wrócić z medalem. Mówiłem, że stać mnie na brąz i 65 metrów. Niestety, nie przebrnąłem eliminacji. Do tego sezonu podchodzimy na spokojnie. Gerd sprawdzi trening na mnie i na Robercie. Czas pokaże, ale wszystko jest ustalane tak, żeby w 2020 roku stanąć na najwyższym stopniu podium.

– Kariery zakończyli już pana najwięksi rywale – Kanter i Robert Harting. Kto będzie najgroźniejszym rywalem w Tokio?
– To wszystko zmienia się z sezonu na sezon. Na pewno groźni będą Daniel Stahl, Andrius Gudzius oraz Amerykanin Mason Finley. Teraz następuje zmiana pokolenia. Podobnie było, kiedy ja wchodziłem do światowej czołówki. To jest naturalne w każdej dziedzinie życia, że w pewnym momencie przychodzą młodsi, szybsi, sprawniejsi. Początek sezonu pokaże, kto jak będzie rzucał. Natomiast igrzyska olimpijskie są osobną imprezą. Finałem igrzysk olimpijskich są eliminacje, bo tak naprawdę tam wielu zawodników odpada. Było to widać po mnie w Berlinie.

– Widać jednak u pana motywację i chęć walki z tymi młodszymi zawodnikami.
– Jest entuzjazm, bo pojawiło się coś nowego, fajnego. Jestem dobrej myśli. Dobrze rozmawia nam się z Gerdem i współpracuje. Mam nadzieję, że wszystko się poukłada i kibice oraz Polska będą mogli cieszyć się z kolejnego medalu.

Lekkoatletyczne mistrzostwa Polski. Rzut dyskiem: mistrzowska próba Małachowskiego
Małachowski zmienił konkurencję. Dyskobol został... kulomiotem
ME w Berlinie: Małachowski nie obroni tytułu! Bez awansu do finału
Małachowski: najważniejsze, że pomagamy potrzebującym
ME w Berlinie: dobitne reakcje Majewskiego. Poważna wpadka Małachowskiego

najpopularniejsze

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów

"Niesprzedana jedenastka": Lech Poznań (odc. 7)

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel

"Złowione w sieci". Wielka walka Polaka i powrót Mostowiaka