tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ci drudzy – najlepsi asystenci: Robert Kovac (Bayern Monachium)

Są jak papużki nierozłączki. Kariery piłkarskie budowali niezależnie, ale po ich zakończeniu Robert Kovac tworzy ze starszym bratem Niko nierozerwalny, trenerski tandem. A w wolnych chwilach... robi za superbohatera.
Niko Kovac (L) i Robert Kovac (fot. Getty)

Obywatelska postawa jest ważna, ale nie wiem, czy drugi raz bym się tak zachował. Dobrze, że napastnik nie miał żadnej broni i wszystko skończyło się szczęśliwie – mówił Robert Kovac po odebraniu specjalnego medalu od władz Frankfurtu. To wyróżnienie za odwagę i powstrzymanie złodzieja, który przed jednym z banków okradł 72-letniego mężczyznę.

W maju 2017 roku Chorwat wybrał się, jak co dzień, na spacer z psem, gdy zobaczył podejrzanego mężczyznę obserwującego klientów wychodzących z banku. W końcu wybrał ofiarę, podbiegł do starszego pana, wyrwał mu z rąk portfel i uciekł. Kovac niewiele myśląc ruszył w pościg, złapał i obezwładnił rabusia.

Żona nie była szczęśliwa, gdy zadzwoniłem do niej z posterunku policji, ale uspokoiła się, gdy wszystko jej wyjaśniłem. To był odruch. Nie wiem, czy drugi raz postąpiłbym tak samo – opowiadał w wywiadzie. Po przeprowadzce do Monachium na razie nie miał jeszcze okazji zaprowadzać porządku na ulicach...

Robert Kovac (L) i Niko Kovac (fot. Getty) Brat śpi w hotelu

Żona Kovaca – Anica – to wicemiss świata z 1995 roku. Oboje urodzili się w Berlinie w rodzinach uchodźców z Jugosławii. Żona i dzieci mieszkają tam, gdzie mieszka Robert. W przypadku Niko jest inaczej – jego żona i córka zostały w Salzburgu, gdzie kończył piłkarską karierę. – Córka Niko jest starsza niż moje dzieci i nie jest jej tak łatwo wszystko zostawić. Dlatego mój brat mieszka w hotelu i może skupić się tylko na futbolu. Gdybym był tu sam, też spałbym w hotelu – tłumaczył Robert, gdy pracowali jeszcze w Eintrachcie.

Młodszy z braci Kovaców jest bardzo lojalny. Skoro jest asystentem, a Niko pierwszym trenerem, to nie podważa jego autorytetu. Znalezienie jakiejkolwiek kontrowersji w ich relacjach graniczy z cudem. – Jako piłkarz na pewno miałem lepszą technikę niż on – to najodważniejsza z jego wypowiedzi po przejściu do Bayernu.

Rzeczywiście, urodzony w 1974 roku Robert był chyba minimalnie lepszym piłkarzem. Grał na środku obrony m.in. w Bayerze Leverkusen, Bayernie, Juventusie i Borusii Dortmund. Rozegrał 84 mecze w reprezentacji Chorwacji. Niko – defensywny pomocnik, wieloletni kapitan kadry – ma w niej jeden mecz mniej, a w CV kluby takie jak Hertha Berlin, Bayer, Hamburger SV, Bayern i Red Bull Salzburg. W 2003 roku razem cieszyli się z podwójnej korony (mistrzostwo i Puchar Niemiec) z Bayernem.

Od lewej: obecny dyrektor sportowy Bayernu, Hasan Salihamidzić, obecny trener, Niko Kovac, i obecny asystent, Robert Kovac, w 2001 roku (fot. Getty) Drogi się zeszły

Niko skończył karierę w Austrii i od razu objął rezerwy Red Bulla, a w 2011 roku został asystentem Ricardo Moniza (znanego w Polsce z pracy w Lechii Gdańsk) w pierwszej drużynie. Robert w tym czasie odpoczywał w Chorwacji. – Miałem dość futbolu i wycofałem się na kilka lat. To mi dobrze zrobiło. Ale w końcu zaczęło mi brakować tego dreszczyka – wspominał.

Okazja do powrotu nadarzyła się w 2013 roku. Niko dostał propozycję pracy z młodzieżową reprezentacją Chorwacji i zaprosił do sztabu brata. Niby nepotyzm, ale w piłce to powszechna praktyka. Przykład pierwszy z brzegu: Davide Ancelotti, syn Carlo, który był w jego sztabie w PSG i Realu, a od czasów Bayernu jest jego asystentem.

Taka praca ma wiele zalet. Znamy się doskonale, razem dorastaliśmy, znam jego zalety i wady. Im jesteśmy starsi, tym lepiej się dogadujemy. Mamy podobną wizję futbolu. Dyskutujemy nad wieloma kwestiami, ale na koniec to do Niko należy ostateczna decyzja. W końcu to on jest pierwszym trenerem – podkreśla hierarchię Robert.

Robert Kovac (L) i Niko Kovac (fot. Getty) Luźne relacje

Ci, którzy mieli z nimi styczność, podkreślają, że Niko jest poważniejszy, a Robert bardziej swobodny. – Oczywiście, że się różnimy. Myślę, że mój charakter pasuje do mojej roli. Jestem łącznikiem między pierwszym trenerem a zespołem. Staram się rozmawiać z zawodnikami na luzie i chyba mi się to udaje – tłumaczył podczas pracy we Frankfurcie.

Ale najpierw podjęli się pracy z pierwszą reprezentacją Chorwacji. Selekcjoner Igor Stimac dokumentnie popsuł końcowkę eliminacji, przez co Vatreni musieli grać w barażach. Prezes związku Davod Suker zwolnił go więc i poprosił o ratunek braci Kovaców. Wygrali barażowy dwumecz z Islandią (0:0 na wyjeździe, 2:0 u siebie), ale na mundialu 2014 "szału nie było" – Chorwaci przegrali z Brazylią i Meksykiem, wygrali tylko z Kamerunem i nie wyszli z grupy.

Eliminacje 2016 zaczęły się dobrze, ale wystarczyły trzy mecze bez zwycięstwa (1:1 z Włochami, 0:0 z Azerbejdżanem i 0:2 z Norwegią), by Kovacom podziękowano. – W reprezentacji presja była wielka. Zwolniono nas po jednej porażce – narzekał potem Robert. Wrócili zatem do Niemiec i do piłki klubowej, gdzie prezesi mają trochę większą cierpliwość.

Niko Kovac: Robert Lewandowski jest dla nas jak ubezpieczenie na życie Transfer za 1 euro

W marcu 2016 Niko został trenerem Eintrachtu. I oczywiście zabrał ze sobą brata. W sezonie 2015/16 udało się utrzymać po barażach. Kolejny sezon skończyli na 11. miejscu i w finale DFB Pokal. Te rozgrywki Kovac sobie upodobał. Rok później je wygrał (to pierwszy tytuł Eintrachtu od 30 lat), a w Bundesligę skończył na ósmym miejscu.

I znów rzucił się na głęboką wodę. W Niemczech głębszej nie ma. Bayern zapłacił za niego ponad dwa miliony euro. Robert kosztował... symboliczne jedno euro. – Równie dobrze kwota mogłaby wynosić zero, ale między innymi z przyczyn prawnych ustaliliśmy, by symbolicznie ustalić ją na jedno euro. Brzmi to dość śmiesznie, ale taki jest fakt – tłumaczył dyrektor sportowy Eintrachtu, Fredi Bobic. – Obiecaliśmy Niko, że będzie mógł odejść, więc nie chcieliśmy na siłę zatrzymywać Roberta – dodał.

W Bayernie przeżyłem wspaniały czas, ale nie spodziewałem się, że kiedyś wrócę tu jako trener – przyznał Robert, gdy po 13 latach znów stanął przy Saebener Strasse. Nie jest jednak jedynym asystentem Niko. Potrzeba też kogoś ze świeżym spojrzeniem, kto nie zawsze będzie przytakiwał bratu. Kimś takim w Eintrachcie był Armin Reutershahn, a w Bayernie jest nim Peter Herrmann – trener zatrudniony w 2017 roku przez Juppa Heynckesa, który odszedł wraz z jego odejściem, ale wrócił na prośbę Niko Kovaca.

Czy Robert w końcu trenersko się usamodzielni? Sporo pewnie zależy od tego jak potoczą się losy chorwackiego duetu w Monachium. Na razie nic nie deklaruje: – Obecnie o tym nie myślę. Ale za dwa, trzy lata? Kto wie...

Ścieżka kariery Roberta Kovaca:
2012-13 asystent Niko Kovaca w reprezentacji Chorwacji U21
2013-15 asystent Niko Kovaca w reprezentacji Chorwacji
2006-18 asystent Niko Kovaca w Eintrachcie Frankfurt
2018- asystent Niko Kovaca w Bayernie Monachium

Zobacz też:
Ci drudzy – najlepsi asystenci: Mike Phelan (Manchester United)
Ci drudzy – najlepsi asystenci: Zeljko Buvac (ex-Liverpool)

W piątek wraca Bundesliga. Dlaczego wiosna będzie wyjątkowa?

"Projekt: Lewy". Robert Lewandowski wspomina współpracę z Juergenem Kloppem

najpopularniejsze

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów

"Niesprzedana jedenastka": Lech Poznań (odc. 7)

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel

"Złowione w sieci". Wielka walka Polaka i powrót Mostowiaka